U Króla Biebrzy | gdzie człowiek spotyka się z naturą

Jesienną wyprawę zaczniemy od wpisu poświęconego Królowi Biebrzy i wizycie, którą mieliśmy przyjemność odbyć w październiku.

O Królu Biebrzy można przeczytać wiele a nawet obejrzeć o nim filmy, znany jako Pan życia i swobody oraz człowiek żyjący w zgodzie z naturą i dbający o interesy Biebrzy. Z pochodzenia Warszawiak, który raz tu przyjechał i uwiłował sobie Biebrzę jako dom, sprzedał wszystko w Warszawie i na stałe osiadł pośrodku lasu, na skraju bagien, pośród ciszy i dzikiej przyrody…kól biebrzy

Z zamiarem odwiedzenia Króla Biebrzy zanosiliśmy się już jakiś czas i ostatnim razem nadażyła się ku temu najlepsza okazja kiedy Król akurat odwiedził Panią Bronię, u której to zawsze nocujemy, zaprosił nas do siebie. Nie mogliśmy nie skorzystać z takiego zaproszenia i dwa dni później skręciliśmy na Budy, przejeżdżając dość długą drogę przez las stanęliśmy pod wielkim napisem „Sucha Barć”. I tak zaczęła się nasza przygoda i wizyta u Króla…

Przywitało nas dość donośnie szczekanie psów – Król ma 22 psy, które to z roku na rok przygarnia wyrzucone z samochodów w lesie lub też te, które to same po długich wędrówkach po lesie w końcu trafiają do niego. Jednak widok psów na łańcuchu nie jest zbyt przyjemny. Na spotkanie nam wybiegł pupil Króla – spaniel Dafi i merdając ogonem poprowadził nas w kierunku domu. Zapukaliśmy do drzwi, w których po chwili stanął sam Król. Na początku mieliśmy szansę obejrzeć całą posiadłość, ponieważ Król zabrał nas ze sobą na łąki kośne gdzie właśnie trwały sianokosy, a żeby tam dojść musieliśmy przejść rozległe połacie jego terenu. W końcu po kilkunasto minutowym spacerze dotarliśmy na bagna. Król jest zwolennikiem życia w zgodzie z naturą a tym samym jako jedyny w parku zamiast ratraków do sianokosów wynajmuje ludzi, którzy tak jak dawniej w naturalny i nie szkodzący naturze sposób koszą łąki za pomocą kos i układają je w prawdziwe wysokie stogi. W Biebrzańskim Parku Narodowym jest to jedyne miejsce, gdzie możemy zobaczyć jak wraca się do korzeni tych terenów i naturalnego, tradycyjnego koszenia…..o tym jaki to ma wpływ na naturę na końcu wpisu.

Widoki wspaniałe, nie mniej najlepsze dopiero było przed nami. Cała magia tego miejsca zaczeła się w momencie kiedy Król stanął na progu domu i otworzył nam drzwi do swojego świata…a tam dech nam zaparło, widok niesamowity, którego słowami nie jesteśmy w stanie opisać. Weszliśmy jakby do innej rzeczywistości, czuliśmy się jakbyśmy cofnęli się w czasie, a czas się zatrzymał. Półmrok panujący we wnętrzu i łagodne światło z palącej się lampy dodawało tylko uroku temu miejscu. Król pokazywał nam przeróżne piękne i ciekawe przedmioty, opowiadał historie ich pochodzenia, a także opowiadał jakie znamienite osoby go odwiedziły. Jednak ilość tych wszystkich przemiotów. ich różnorodność nie pozwala na to by je opisać nawet nie byliśmy w stanie tego wszystkeigo zapisać na zdjęciach, bo gdzie się nie spojrzało można było dostrzec coś pięknego, dziwnego, niespotykanego… żeby poczuć i zrozumieć to miejsce trzeba tam być, jednak tych, którzy nie mają takiej możliwości zapraszamy na dość obszerną fotorelację z wizyty u Króla Biebrzy

IMG_9580

IMG_9321 IMG_9329_2

Król przed drzwiami do swojego domuIMG_9333 IMG_9334 IMG_9335 IMG_9336

jedno z naszych ulubionych zdjęć – uwieczniony na zdjęciu ulubieniec Króla – spaniel Dafikról biebrzy IMG_9338 IMG_9338_2

kolory, różnorodność wszystkich przedmiotów jest powalająca tak samo jak ilość wspaniałych rzeźb, które można obejrzeć u KrólaIMG_9338_3 IMG_9339

sekretarzyk a w nim pamiątki po carze Mikołaju II oraz regionalny trunek „Kopnięcie Łosia”, który jest tak samo mocny jak jego nazwa (mieliśmy okazję spróbować go nad  Biebrzą) IMG_9342 IMG_9349 IMG_9359 IMG_9360 IMG_9363 IMG_9364

obraz, który kojarzymy z filmów i zdjęć poświęconych Królowi – Król stojący przy gramofonie – dodamy, że działał i zagrał nam „Ta ostatnia niedziela…”
król biebrzy

Król pokazał nam album jaki dostał z okazji 25 lecia pobytu nad Biebrzą, który otrzymał od przyjaciół znad Biebrzy, cała impreza miała miejsce w oddalonym nieopodał „Dworze Dobarz” IMG_9367 IMG_9368 IMG_9379 king of biebrza marshes IMG_9379_2_2 IMG_9379_3 IMG_9379_4

Magiczne miejsce numer 2 – czyli drugi dom, a raczej można nazwać to miejsce – muzeum rzemiosła, rękodzielnictwa, kultury i sztuki regionalnej, gdzie wiele przedmiotów nie była nam wogóle znana IMG_9380 IMG_9380_2

IMG_9380_4 IMG_9380_5Wszędzie, dosłwnie wszędzie na podzłodze, szafkach, oknach stoją rzeźby lokalnych artystów m.in. Dionizego Purty, nam z racji zamiłwoania do ptaków bardzo przypadły do gustu te z ich wizerunkami, a w szczególniości olbrzymie kruki i sowy, a także piękne dudki stojące na oknie

IMG_9381 IMG_9385 IMG_9389 IMG_9393 IMG_9403 IMG_9404 IMG_9405 IMG_9406 IMG_9412 IMG_9413 IMG_9418 IMG_9419 IMG_9472

na wszystkich ścianach wiszą piękne obrazy autorstwa p. Orzecha, bliskiego znajomego KrólaIMG_9474 IMG_9475 IMG_9478 IMG_9478_2 IMG_9478_3

przy takiej ilości pięknych przedmiotów ciężko skupić wzrok i wypatrzeć wszystkie ciekawostki, ale jest ich tu naprawdę ogrom piękne drewniane i wiklinowe kołyski dla dzieci czy też stare drewanine lub futrzane konie bujane
IMG_9478_4 IMG_9479 z wiyta u króla IMG_9480_2

przemioty użytku codziennego – misy, dzbany, talerze, porcelana i wiele innych IMG_9481 IMG_9482 IMG_9485 IMG_9486

narzędzia rolnicze IMG_9487 IMG_9494

strych – miejsce o wyjątkowej atmosferze – ciemność, pajęczyny i to uczucie, że ktoś na Ciebie patrzy, ale nie wiadomo co i skąd… i te stare przemioty pokryte kurzem, każdy posiadający swoją własną historię IMG_9498 IMG_9499 IMG_9509 IMG_9513 IMG_9514 IMG_9515 IMG_9516 IMG_9520

na koniec zostało nam zwiedzanie szałasów, które to są ulubionym miejscem noclegów dla Finów i Norwegów, którzy zimą przyjeżdżają na obozy survivaloweIMG_9521 IMG_9531 IMG_9535kopia

miesjce na ognisko pod wielką altaną i miejsce do siedzenia IMG_9536 IMG_9537 IMG_9538 IMG_9543 IMG_9544 IMG_9551 IMG_9555kopia

Król wypatrujący kluczy przelatujących nad naszymi głowami gęsi i żurawiiIMG_9560kopia IMG_9563 IMG_9564kopia

tereny Króla Biebrzy w drodze na sianokosy

IMG_9564kopia_2

Koniki PolskieIMG_9564kopia_3 IMG_9564kopia_4 IMG_9564kopia_5 IMG_9564kopia_6

ciekawska i spokojna świnka wietnamskaIMG_9564kopia_7 IMG_9564kopia_8 IMG_9564kopia_9 IMG_9564kopia_10 IMG_9565 IMG_9566

w drzwiach sauny leży – Baron jeden z 22 psów Króla

IMG_9566_2

Brama wejściowa IMG_9567kopia IMG_9567kopia_2 IMG_9571 IMG_9575 IMG_9576

Król we własnej osobie na ławeczce przy bramie wjazdowejIMG_9579 IMG_9590 IMG_9592

Wracając do bagien i ich naturalnego sposobu koszenia czyli sianokosów – czemu jest to tak ważne? Po pierwsze naturalne koszenie jest ciche i nie przeszkadza i nie płoszy tutejszej zwierzyny. Czas, w którym byliśmy to czas rui łosi i jeleni czyli bukowisko i rykowisko, niestety ratraki przepłoszyły łosie i jelenie i  w tym roku napotkać te zwierzęta było niezwykle trudno, pomimo bardzo sprzyjającej pogody. Po drugie jest ekologiczne ponieważ, do powietrza nie są wprowadzane żadne spaliny jak przy użyciu ratraków. I najważniejsza sprawa – podczas ręcznych sianokosów nie jest niszczona struktura bagna jak dzieje się to przy użyciu ratraków. Bagno zbudowane jest z torfu czyli spulchnionej gleby o luźnym profilu i turzyc roślin rosnących na takich jagby „wydmach” z własnych korzeni, naturalne koszenie nie niszczy ich budowy jak robią to ratraki. Ciężkie, ważące kilka ton maszyny z gąsienicami wbijają turzyce w bagno, a sam torf zbija się i przestaje być przepuszczalnym. W ten sposób niszczy się istotę bagna a należy pamiętać, że tworzenie torfu to proces powolny i długotrwały bo trwający kilkaset lat. Wraz z niszczeniem torfowisk i turzycowisk zmienia się flora i fauna tego obszaru, dlatego tak ważne jest tradycyjne, ręczne koszenie bagien. Jeśli ktoś chce zobaczyc jak to się kiedyś robiło, jakich używano narzędzi i jak wyglądają prawdziwe wysokie stogi musi odwidzić Króla Biebrzy. W końcu chcemy, aby ten krajobraz jak najdłużej był niezmienny i naturalny, jakże odmienny od tych, które widzimy na codzień.
IMG_9594 IMG_9596 IMG_9597 IMG_9598Nasza wizyta trawała z 3 godziny a nam zdawało się jakby to była chwila, tyle skarbów nie widzielismy nigdy, tylu pięknych rzeczy w jednym miejscu naraz.

 

To pierwszy wpis z jesiennej wyprawy już niedługo (w miarę wolnego czasu) pojawią się kolejne.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s