Blog o urokach Biebrzańskiego Parku Narodowego

Najnowsze

Przedwiośnie 2018 – tego jeszcze nie widzieliśmy

Jeszcze ciepłe, świeże zdjęcia a w nas mega emocje. Po roku przerwy Biebrza przypomniała nam o sobie. Myśleliśmy, że nie ma nas już czym zaskoczyć, jakże się jednak myliliśmy – poniżej trzy kadry z końca marca. Podobno było ich 40 000, ale nie liczyliśmy; trzepot skrzydeł i ich krzyk do tej pory są w naszych uszach.

I nie, nie spłoszyliśmy ani jednej gęsi mamy w 100% czyste sumienie, znaleźliśmy miejsce gdzie się zlatywały i ćwiczyły przed dalszą migracją na północ. I to wszystko z dwulatkiem na pokładzie 🙂

gęsi2gęsigęsi3

 

Już niedługo postaramy się wrzucić dłuższą fotorelację, a może jak czas pozwoli to i film bo tego nie da się opisać, zdjęcia nie wystarczą to trzeba usłyszeć i poczuć.

Do zobaczenie niebawem 🙂

Reklamy

Przedwiośnie – wpis archiwalny

Tak wiemy, niestety nie udało nam się na bieżąco dodawać wpisów z zaległych wyjazdów, rzeczywistość i brak czasu nas przerosły. Mamy nadzieję, że ten wpis trochę wynagrodzi oczekiwanie na nowe zdjęcia i ciekawe spotkania, bo jest co oglądać i o czym czytać 🙂 Dodajemy ten wpis teraz, bo już niedługo uż niebawem może właśnie tak być nad Biebrzą.

Przedwiośnie 2015 to był jeden z najpiękniejszych naszych wyjazdów nad Biebrzę, mieliśmy okazję spędzić 10 dni na naszych ukochanych bagnach. I to był piękny czas obfitujący w niezapomniane spotkania.

Po pierwsze to było przedwiośnie, w którym gdzie się nie spojrzało widać i słychać było gigantyczne klucze gęsi. Na polach, na wodzie i w powietrzu, wszędzie te piękne ptaki a ich gęganie było słychać praktycznie przy każdym wyjściu z samochodu. Początek był dosyć pochmurny ale pogoda z czasem nam się poprawiła 🙂

IMG_6412 Ciąg dalszy tej strony »

Przedwiośnie – powrót po roku przerwy

Biebrza_przedwiosnie_marzec201701Ten wyjazd był inny niż wszystkie, pierwszy raz mieliśmy tak ogromną przerwę, nie było nas nad Biebrzą ponad rok. Ten wyjazd był też inny bo po raz pierwszy byliśmy naszą trójką. Wiedzieliśmy, że odpadają już pobudki 4-5 nad ranem i czatowanie w krzakach. Nasze zwiedzanie było dostosowane do rytmu dnia naszego jeszcze wtedy niespełna rocznego synka. Wyjeżdżaliśmy rano między 7 a 8, po kilkudziesięciu minutach mogliśmy już spokojnie jeździć, ponieważ syn spał dzięki czemu spokojnie robiliśmy pętle wokół dolnego basenu 🙂 Czas w jakim pojechaliśmy był oczywisty na spotkanie gęsi i rzeczywiście pomimo ograniczeń w poruszaniu widzieliśmy duże ilości kluczy na niebie. Widok wprost nie do opisania po tak długiej przerwie. Nie mieliśmy okazji poczekać i obserwować gęsi z bliska ale udało nam się widzieć ich tysiące z drogi, na spokojnie oglądając je przez lornetkę i słuchając ich krzyku. Pomimo średniej pogody wiedzieliśmy za czym tak tęskniliśmy :)……

Ciąg dalszy tej strony »

%d blogerów lubi to: